Za co jestem wdzięczna doświadczeniu depresji?

 

 

 

 

 

 

 

Za co jestem wdzięczna doświadczeniu depresji?

 

Jest tak wiele rzeczy, w sensie duchowym i mentalnym, że nie sposób tutaj się z Tobą nimi podzielić. Nagłówki i tytuły artykułów krzyczą jaka depresja jest straszna, rujnuje i odbiera życie. Podają rady jak szybko się z niej wyleczyć i wyjść. Czy Ciebie wspierają takie teksty?

 

A ja chcę dzisiaj Tobie powiedzieć, że depresja jest katalizatorem do zmiany, do poczucia siebie, swojego ciała i emocji, do pokochania siebie na dobre i na złe, zawsze; nieważne jak wyglądasz, gdzie pracujesz, co jesz i czy z kimś jesteś; depresja to osobisty sygnał alarmowy by zajrzeć w głąb siebie i pokochać nie oczekując akceptacji z zewnątrz. Skąd u mnie takie przemyślenia?

 

Opowiem Tobie moją historię:

 

Nazywam się Katarzyna Hryniewicz i jestem autorką i założycielką blogu Czuje i smakuje na którym dzielę się pięknymi pomysłami na roślinne odżywianie dla ciała i mózgu. Przez ponad 15 lat wykładałam i nauczałam j. angielski w korporacjach, szkołach i na uniwersytetach. Ale pod koniec 2016 roku przyszło wypalenie zawodowe. Nauczanie nie dawało mi już satysfakcji.

 

Blog założyłam samodzielnie na kursie wp dla zielonych będąc jeszcze w depresji na początku 2018 roku. To miejsce jest dla mnie sposobem na uzdrowienie, edukowanie i inspirowanie innych, którzy są lub byli w podobnej sytuacji. Na bazie moich przeżyć postanowiłam zacząć odżywiać się roślinnie bez glutenu, cukru mlecznego i nabiału. Trzeci rok nie piję też alkoholu. Traktuję ciało holistycznie na poziomie serca, umysłu i ducha. Dzisiaj smakuję i celebruję życie. Prowadzę kameralne warsztaty, pikniki i konsultacje i ślę dobrą energię do Ciebie. Dzięki...depresji.

 

Odkąd pamiętam, gdy byłam małą dziewczynką spotykałam się z zatrzymaniem w moim ciele oddechu. O czym mówię? O rygorze, nakazach i surowości panującej w domu i szkole. Jako dziewczynka lat osiemdziesiątych byłam uśmiechnięta, miła i ukrywająca w sobie moje emocje.

 

W związku z tym w moim ciele nie było przepływu, energia nie miała ujścia. Komunikaty:” Nie płacz”, „Złość piękności szkodzi” nie pozwalały mi na pokazanie mojej wrażliwości i autentyczności. Jako dziewczynka kochałam tańczyć w dużym pokoju, wirować :)

 

Bałam się. Moją wrażliwość ukryłam za nieśmiałością. Za nieśmiałość byłam krytykowana, co jeszcze bardziej potęgowało brak wiary w siebie. A to tak naprawdę moja wrażliwość dawała mi sygnały: „Kochanie, tutaj jest za dużo bodźców, wtedy reagujesz emocjonalnie, potrzebujesz spokoju.”

 

Wrażliwe osoby mogą mieć większe tendencje do lęku, stanów nerwicowych i depresji. W tym temacie szczerze polecam książkę uznanej lekarki: Elaine N. Aron: „ Wysoko wrażliwi. Jak funkcjonować w świecie, który nas przytłacza.”

 

Gdy dorosłam i zaczęłam studia w głowie miałam etos pracy moich dziadków: praca całymi dniami, wieczorne powroty do domu o godz. 24:00 w nocy. Postanowiłam, będę studiować dziennie i pracować ciężko na moje pasje i życie. Tak mogę osiągnąć sukces. I tak było. Na początku roznosiłam ulotki. Potem dawałam prywatne lekcje. Byłam szczęśliwa wstawałam rano i pracowałam do godz. 21:00 od dziewiętnastego roku życia.

 

Gdy miałam 23 lata zaczęłam pracować w dużych korporacjach i instytucjach państwowych, często pracowałam w pięciu miejscach naraz by zarobić na kanony szczęścia: dom i samochód. Ze szczęśliwej studentki stałam się smutną dziewczyną.

 

Jak długo trzymałam ten smutek w sobie?

 

Szczerze nie chciałam tego ‘blichtru’ i eleganckich ciuchów. Miałam pieniądze, metki na sobie, nowe rzeczy; mogłam bywać. Ale czułam się nieszczęśliwa.

 

Wiele moich relacji było powierzchownych i płytkich opartych na statusie materialnym i moim wyglądzie: „Ale z ciebie laska”. Chciałam bardzo by ktoś zobaczył moją duszę, bym mogła wypuścić wreszcie powietrze w tym cholernym makijażu czy nie i odpocząć. Ale jak mogłam tego wymagać od innych jeśli sama sobie na to nie pozwalałam?

 

Zbliżając się do 30 pracowałam jak szalona, dodatkowo w wakacje opiekowałam się i uczyłam młodzieżą na obozach językowych w Anglii. Miesiąc trwał tyle co rok. Po każdym wyjeździe byłam pełna dumy ale czułam się chora i wyczerpana. Dalej przybierałam maskę perfekcjnej i profesjonalnej nauczycielki. Całą energię oddawałam innym.

 

Gdy na początku 2013 roku dowiedziałam się, że bliska mi osoba i mój uczeń odebrał sobie życie, ja też nie chciałam żyć.

 

Przez pół roku nie miałam apetytu i smaku. Przez kilka dobrych lat analizowałam całą sytuację, rozmyślałam. I wtedy właśnie zaczęłam szukać pomocy u psychologa, na terapię chodziłam 2,5 roku plus 0,5 roku na terapię grupową. Uczyłam się i stwarzałam siebie na nowo, tego co czuję, jakie są moje podstawowe potrzeby i emocje.

 

Reakcji na uwagi, krytykę innych. Dbania o siebie. Zaczęłam jeść i uśmiechać się. Ale nie czułam jeszcze mocnego gruntu pod nogami, wybierałam dalej wyczerpujące relacje, nie stawiałam granic, spalałam się w alkoholu, niedosypianiu i pracy po 12 godzin siedem dni w tygodniu. Wracałam do pustego mieszkania. Jadłam byle jak i byle co: dużo pszenicy i nabiału. Moi znajomi często żyli podobnie.

 

Rok później zachorowałam na Candidę, moje ciało było kompletnie wypalone i pełne toksyn. Zaczęłam brać suplementy ale nie pozwalałam sobie na spokojne tempo na wzrost powoli, krok za krokiem. Porównywałam się z innymi, inni są już tutaj a ja?

 

W 2015 roku dostałam wymarzoną pracę na prestiżowym uniwersytecie i zachorowałam. Do drzwi zapukała depresja. Byłam pod opieką psychologa, rano gdy miałam iść do pracy nie mogłam ruszyć ani ręką ani nogą, ale musiałam występować, uśmiechać się. Pewnego wieczoru pomyślałam o wzięciu tabletek i pożegnaniu się. Jakaś moc pchała mnie jednak by żyć i brak siły powstrzymał mnie przed pójściem do sklepu.

 

Pamiętam jak będąc w kawiarni ze znajomą, płakałam przez całe spotkanie. Przez 3 miesiące przyjmowałam leki, ale czułam że nie są one zgodne ze mną, z moim ciałem. Nie chciałam przykrywać problemu, chciałam pracować nad sobą głębiej, dokopać się do mojego korzenia.

 

Chciałam dawać sobie naturalne środki, a nie proszki. Na wiosnę zaczęłam słuchać nagrań londyńskiego psychologa, które całkowicie zaskoczyły mnie tak innym spojrzeniem na depresję. Codziennie idąc do pracy słuchałam jego głosu, te nagrania stały się moim oddechem, moją podporą.

 

Przed wakacjami z końcem roku akademickiego rzuciłam pracę, wyjechałam na wakacje. W międzyczasie odnowiłam kontakt z koleżanką z dzieciństwa i jej wspaniałą rodziną, zaczęłam się więcej uśmiechać, wyrzucać czarne, szare i beżowe ubrania z szafy, które wprawiały mnie w smutek. Pamiętam jak łzy ciekły mi po policzku, gdy córeczka mojej przyjaciółki powiedziała mi podczas podróży: „Ciocia, ty jesteś najlepszą ciocią. Kocham Ciebie bardzo.” Dzieci czuły, chciałam poczuć to i ja.

 

A więc puściłam się i zaufałam życiu!

 

 

Zrobiłam remont mieszkania, adoptowałam psiaka i krok po kroku 2 lata temu zaczęłam uczyć się życia na nowo i grać na nim z pasją. Moje środowisko i relacje zweryfikowały się, zapraszałam do siebie coraz więcej dobrej energii i wysokich wibracji. Bywało bardzo trudno z płaczem na podłodze gdy nie miałam za co zapłacić komornego podczas pierwszego roku zmiany. Ale moja determinacja i upór pchały mnie do przodu.

 

Byłam w depresji przez 1,5 roku, świat był jakby za mgłą, dwa razy w życiu myślałam o tym by skończyć ze sobą. Dwa razy wybrałam życie i pasję. Wierzyłam, że moja rozpacz i smutek nie będą trwały wiecznie. Pożegnałam się z dawną Kasią i przywitałam siebie na nowo. Zaczęłam śpiewać, uprawiać jogę kundalini, tańczyć i jeść kolorowo, różnorodnie, medytować.

 

Wybrałam wolność dla siebie i mojego ciała, wybrałam przyjaźń bo jestem odpowiedzialna za moje życie i siebie, wybrałam autentyczność w komunikacji, intymne rozmowy, słuchanie i pokazanie moich prawdziwych kolorów; blasków i cieni: Jestem ciepła i mam poczucie humoru ale bywam złośliwa i impulsywna. Pokochałam to wszystko.

 

Zaczęłam mówić moją prawdę o moich przeżyciach z pasją, żyć odważnie. Zaczęłam się odżywiać: awokado, ziarno Sorgo, rukola, zielone koktajle z granatem, pieczone jabłka z cynamonem i owsianką. Zaczęłam tańczyć w parkach i w lesie, chodzić boso i wróciłam do natury. Ach!

 

Dzisiaj wiem, że depresja to było coś najlepszego co mogło mnie spotkać w życiu, pomogła mi uwierzyć w siebie, w moją moc i delikatność.

 

Pokazanie całego tyłka bez wstydu. Moje relacje zaczęły się zmieniać, być bliższe, zapach mojego ciała był mniej podszyty strachem. Wróciłam do domu i...ciągle wracam. Depresja rozwija, a mój rozwój nigdy się nie kończy.

 

Obecnie uczę się i rozwijam mój blog, rozwijam jako opiekunka znajdka i wbrew lękowi nagrywam moje pierwsze live by szerzyć informacje o zdrowiu ciała, ducha i mózgu na moim blogu i fanpage.

 

Za co jestem wdzięczna doświadczeniu depresji?

 

Za siebie, za życie, za zmianę, za przepływ, za emocje i refleksje. Depresja dla mnie to ogromne przeciążenie i zmęczenie organizmu, gdy całą energię oddałam innym, chowałam moje emocje by inni czuli się dobrze. Ale na bazie tego mogę zacząć kochać. Czasem trzeba zjechać na sam dół, by wspiąć się na szczyt. Wędruję tam codziennie, krok za krokiem. A moim szczytem jest wewnętrzna harmonia i spokój.

 

I chcę Tobie to przekazać: jeśli przechodzisz przez depresję teraz, pamiętaj, że nie jesteś tą chorobą i że to minie. Ona Ciebie nie definiuje. Tylko proszę poproś o pomoc, to oznaka ogromnej mocy w Tobie, nie słabości. Idź i proś pomimo lęku i wstydu, daj sobie szansę na lepsze życie z pasją i oddychanie. Nigdy nie jesteś sama, sam. Proszę nie czekaj, zaopiekuj się i zadbaj o siebie by móc stworzyć to co kochasz i pokazać to tym, których kochasz. Dokop się do siebie.

 

Z miłością,

 

Katarzyna Hryniewicz

kobieta, która zwyciężyła z Candidą, lękiem i depresją.

Dziś prowadzę blog i rozwijam moją markę Czuje i smakuje.

Znajdziesz mnie tutaj:

 

facebook.com/Czujeismakuje

czujeismakuje.com

 

Polecam szczerze książki i filmy:

 

1. Brene Brown: Odwagi! - Netflix

2. Samoleczenie – Netflix

3. Message to the depressed – Ralph Smart: https://www.youtube.com/watch?v=1heN0-JNGX0

4. Why depression is awesome – Ralph Smart: https://www.youtube.com/watch?v=jqB18Uz2fxs

 

 

 

 

07 listopada 2019

Zapraszamy również do odwiedzenia zaprzyjaźnionych portali na Facebook'u i blogów

 

Facebook